Jak zdobywaliśmy Moldoveanu – 3 podejścia na “dach Rumunii”

3 zespoły, 3 podejścia i w końcu sukces w czerwcu 2017 r. Na “dach Rumunii” weszło 7 osób, w tym 13 letnia Zosia. Ale z górą mierzyliśmy się trzykrotnie i w różnych kombinacjach zespołowych.
Szczyt kusił od dawna. Po raz pierwszy w 2008 r., kiedy oglądaliśmy go z Negoiu. Wtedy jednak nie starczyło czasu, przygotowania ani odwagi. Wróciliśmy do Krakowa  zachwyceni Fogaraszami – te przestrzenie! wysokości! panoramy! Jest tam gdzie pochodzić i czym się pochwalić. W Górach Fogaraskich znajduje się aż 7 z 13 rumuńskich szczytów o wysokości ponad 2500 m, a pośród nich – Moldoveanu (2544 m) – najwyższy szczyt Rumunii i Karpat Południowych.

Widok ze szczytu Vânătoarea lui Buteanu na Moldoveanu (2544 m)Moldoveanu (2544 m) o charakterystycznym trapezowatym kształcie widoczny ze szczytu Vânătoarea lui Buteanu (2507 m)

Podejście I – czerwiec 2014.
I prawdziwe podejście zdobycia Moldoveanu robią Danusia i Jacek w 2014 r. Przygotowali się solidnie – zaplanowali całą trasę w szczegółach, czasy, odległości, schrony po drodze, warunki pogodowe. Zdecydowali się na kilkudniową wędrówkę granią Fogaraszy z plecakami – przedsięwzięcie ambitne, biorąc pod uwagę fakt, że trzeba zabrać ze sobą wszystko – śpiwory, jedzenie i przede wszystkim wodę. Startują z parkingu przy Drodze Transfogarskiej nad Jeziorem Balea Lac (2034 m), przez przełęcz Caprei nad Jezioro Capra i dalej na główną grań Fogaraszy (znaki – czerwone prostokąty), a potem na wprost, za niebieskimi krzyżykami, na nocleg do schroniska Podragu (2136 m). Pewnie udałoby im się wejść stąd na Moldoveanu, ale pokonał ich śnieg. Koniec czerwca, Fogarasze rozkwitają różanecznikami, a tu temperatury spadły poniżej zera. Cel jest w zasięgu ręki, ale perspektywa kolejnej nieprzespanej z powodu zimna nocy, zniechęca – decydują się na powrót ale przez przełęcz Podragu (2301 m) i dalej granią za czerwonymi prostokątami nad Balea Lac.

Podejście II – sierpień 2015 r.
II podejście zostało zaplanowane w sierpniu 2015 r., tym razem w większej grupie. Wspaniałe warunki pogodowe, mocna ekipa, wszyscy dobrze przygotowani kondycyjnie, rozchodzeni po górach. Plan jest taki: idziemy na lekko bez namiotów, śpimy w schroniskach. Start zaplanowany jest z miejscowości Victoria. Ale pojawia się komplikacja, kilka zbiegów okoliczności, które sprawiają, że późnym wieczorem znaleźliśmy się w innej dolinie. A stąd na Moldoveanu nie da się dojść bez biwakowania po drodze w namiotach. Właściwie, to już wyruszając wiedzieliśmy, że szczytu raczej nie zdobędziemy. Decydujemy się jednak na wędrówkę z noclegiem w schronisku Cabana Valea Sâmbetei. Drugiego dnia docieramy do przełęczy Șaua Viștișoarei (2291 m), do szczytu brakuje nam 2 godz, ale licząc drogę powrotną są to 4 godz. Rozczarowani robimy odwrót, ale obiecujemy sobie, że jeszcze tu wrócimy.

Widok z Galbenele (2456 m) na przełęcz Portiţa Viştei ze schronem i wznoszący się za nią majestatyczny MoldoveanuMoldoveanu wydaje się być tuż, tuż… Ale z przełęczy Șaua Viștișoarei (2291 m) to jeszcze co najmniej 2 godz. drogi, powrót bez biwakowania w górach jest niemożliwy

Podejście III – czerwiec 2017 r.
Zimą analizujemy różne warianty tras, szukamy dobrych map i przewodników. Doczytujemy się, że najszybciej na Moldoveanu wejdziemy z doliny Valea Rea. Atutem tego wariantu jest możliwość podjechania samochodem 36 km szutrową drogą, aż na polanę Stana lui Burnei. Wyjazd planujemy w okolicach długiego weekendu na Boże Ciało. Prognozy pogody są dobre, ekipa się szybko kompletuje, jedna grupa decyduje się na dłuższy wyjazd wcześniej, żeby zdobyć jeszcze Retezaty. 15 czerwca spotykamy się w Slatinie przy wjeździe do doliny. Dzień wcześniej zmieniają się jednak prognozy pogody i w piątek zapowiadane jest zachmurzenie i opady deszczu. Jedna z uczestniczek ekipy, klasyczna pesymistka i Maruda zaczyna się wahać, siać niepokój, rozpisuje czarne scenariusze. Kiedy w Slatinie odkrywamy tabliczki informujące o zakazie wjazdu, robi się naprawdę nerwowo… Ale obserwujemy, że ruch w dolinie jest spory – samochody osobowe, ciężarówki zwożące drzewo. Pytamy o ten zakaz kilku kierowców, wszyscy jak jeden mąż mówią, że nie mamy się czym przejmować i jechać – ta dolina jest właśnie super do wejścia na Moldoveanu. Zastanawiamy się długo co zrobić, w końcu decydujemy się na przejazd. Sama droga zaskakuje nas bardzo pozytywnie – w dolnym odcinku jest trochę rozjeżdżona przez ciężarówy, ale ogólnie do pokonania bez większego problemu.

Potok Valea ReaDroga biegnie cały czas wzdłuż potoku Valea Rea. W wielu miejscach jest on tak niezwykły, że nie możemy się opanować – co chwilę wysiadamy z samochodu i robimy zdjęcia

Droga w dolinie Valea ReaDroga jest urokliwa, ale kamienne barierki pamiętają czasy dawnej świetności

Po 2 godz. docieramy do końca drogi, znajdujemy ładne miejsce przy rzece, rozbijamy namioty i robimy sobie wieczorny piknik nad wodą. Na trasę wyruszamy o 7 rano. Z punktu startu na szczyt Moldoveanu prowadzą 2 szlaki oznaczone niebieskimi krzyżykami – ok 5 h, i krótszy – 4 godz. czerwonymi trójkątami. Najfajniej byłoby zrobić pętlę, ale na naszej aktualnej mapie Fogaraszy szlak niebieski jest oznaczony jako „słabo oznakowany”. A ponieważ prognozy pogody są niepewne, decydujemy się na wejście i zejście szlakiem czerwonym. Szybko przechodzimy przez polanę Stana lui Burnei, na której stoi owczarnia, podziwiamy po lewej przepiękny wodospad Zbuciumata, który spada przez jodłowy las trzema stopniami z ok. 100 metrowej wysokości. Potem przejście przez potok Izvoru Rosu i dochodzimy do potężnego prawie pionowego trawiastego zbocza, powoli zakosami pokonujemy wysokość – tak naprawdę nachylenie “docenimy” schodząc już z powrotem.

Koniec drogi - parking przed polaną Stana lui BurneiPolana Stana lui Burnei o poranku. Okazuje się, że w nocy biwakowali tu 3 młodzi Rumunii, którzy wcale nie zamierzają iść w góry. Na wprost widać cieniutką strużkę wodospadu. Musimy się wdrapać na ten próg skalny – oczywiście jest to jeden z kilku etapów naszego wdrapywania się.

Owczarnia na polanie Stana lui BurneiOwczarnia na polanie Stana lui Burnei. W środku jest kilka prycz i stół, mimo niewątpliwego uroku miejsca, nie decydujemy się na to lokum

Trasa na Moldoveanu z doliny Valea ReaBardzo strome podejście z doliny Valea Rea do doliny pod Moldoveanu

Przez całe podejście towarzyszą nam kolejne wspaniałe wodospady opadające z prawie 600 – metrowej wysokości.

Wodospad spadający z progu dolinki pod Moldoveanu, już za chwilę zobaczymy go od drugiej strony 🙂

Widok z progu dolinki pod Moldoveanu na dolinę Valea Rea i polanę Stana lui BurneiA takie widoki czekają na nas na progu dolinki. Z trudem dostrzegamy placyk, na którym zostawiliśmy samochody. Nasza Maruda zastanawia się, czy będzie do czego wracać …

Po ok. 2 h od startu stajemy na skalnym progu, z którego spadają w dół wody mijanych wodospadów, a w nagrodę czeka nas niecodzienny widok: zielona dolina z oczkami wodnymi, meandrującymi strumyczkami, młakami, pięknymi kwitnącymi różanecznikami i nad tym wszystkim nasz cel – Moldoveanu. Napawamy się widokami i atmosferą wiosny – kwiatki, kozica i poletko z krokusami…

Trasa na Moldoveanu z doliny Valea Rea, w środku szczyt Moldoveanu 2544 m Po środku, “na 12” – nasz cel – Moldoveanu 2544 m

Dolinka pod szczytem Moldoveanu (2544 m) od strony doliny Valea ReaDolinka pod szczytem Moldoveanu – absolutne zaskoczenie
Wodospad spadający z progu dolinki pod Moldoveanu (od strony doliny Valea Rea)Nasz wodospad od drugiej strony
Dolinka pod szczytem Moldoveanu (2544 m) od strony doliny Valea ReaI jeszcze jedno zdjęcie dolinki 🙂

Podchodzimy do górnej partii doliny, gdzie nad charakterystycznym trójkątnym jeziorkiem Iezerul Triangular lub Moldoveanului (2159 m) robimy dłuższy odpoczynek. Jeziorko bardzo ładnie się prezentuje, ale oglądane z grani pod Moldoveanu. Zalegają tu jeszcze spore łaty śniegu, które musimy ostrożnie przekraczać. Kolejnym etapem jest przełęcz „Portița Viștei 2317 m”.

Jeziorko Iezerul Triangular lub Moldoveanului (2159 m)Jeziorko Iezerul Triangular lub Moldoveanului (2159 m) w zimowo-wiosennej szacie. Bardziej nam się podobało oglądane z góry

Świstak pod MoldoveanuNie wiadomo, kto był bardziej zaskoczony spotkaniem – my czy świstak 🙂

Podejście znad jeziorka na przełęcz Portița Viștei 2317 mPodejście znad jeziorka Iezerul Triangular (lub Moldoveanului, 2159 m) na przełęcz Portița Viștei 2317 m. “Wszyscy jacyś tacy dziwnie radośni, a przecież z lewej strony nadciągają już chmury…” cyt. Maruda

Tutaj „zmieniamy” szlak na czerwone prostokąty. Z przełęczy czeka nas teraz naprawdę strome podejście skalnym kominem. Cześć ekipy jest zachwycona – fajna wspinaczka w skale, coraz lepsze widoki i super efekty z chmurami przewalającymi się przez granie. W dole nad przełęczą widać biało czerwony schron Refuge Viștea Mare (2310 m).

Podejście z przełęczy Portița Viștei 2317 na MoldoveanuPodejście z przełęczy Portița Viștei 2317 na Moldoveanu, szlak biegnie stromym, skalistym i trochę kruszącym się zboczem

Panorama ze szlaku na Moldoveanu. Ten malutki biało – czerwony punkcik pośrodku to schron Refuge Viștea Mare (2310 m)

Zdobywamy Vf. Vistea Mare (2527 m), gdzie robimy dłuższą sesję zdjęciową, otwierają się z tego miejsca widoki na całą główną grań Fogaraszy, od Vf. Urlea (2473 m) na wschodzie, po Vf. Negoiu (2535 m) na zachodzie.

Vf. Vistea Mare (2527 m)Podejście na szczyt Vf. Vistea Mare (2527 m). Jest trzeci pod względem wysokości (po Moldoveanu i Negoiu) szczyt Rumunii, więc warto nadłożyć kilka metrów by go zdobyć

Panorama z Vf. Vistea Mare (2527 m)Panorama z Vf. Vistea Mare (2527 m). Dobrze widać “naszą” dolinkę

Wąską granią ruszamy na szczyt Moldoveanu. Po drodze musimy zejść do ostro wciętej szczerbiny, w której zalega jeszcze śnieg, trochę ekspozycji ubezpieczonej krótkim łańcuchem dodaje smaku wspinaczce.

Nasza trasa na Moldoveanu

Szczęśliwi docieramy do celu  – na szczycie staje pierwsza 13-letnia Zosia. Widoki z najwyższego szczytu Fogaraszy są absolutnie zachwycające!

Na szczycie Moldoveanu, 2544 mNasza ekipa na szczycie Moldoveanu

Panorama ze szczytu MoldoveanuPanorama ze szczytu Moldoveanu w kierunku zachodnim

Panorama ze szczytu MoldoveanuPanorama ze szczytu Moldoveanu w kierunku wschodnim

Jeziorko Iezerul Triangular lub Moldoveanului (2159 m) widziane z grani na MoldoveanuA tak wygląda z góry jeziorko Iezerul Triangular lub Moldoveanului (2159 m)

Niestety, pogoda zaczyna się pogarszać, a ponieważ czeka nas jeszcze powrót granią i zejście tym nieprzyjemnym kominem decydujemy się na zejście ze szczytu, natomiast dłuższy odpoczynek i obiadek planujemy przy jeziorku Iezerul Triangular. Stamtąd obserwujemy szczyt Moldoveanu, który powoli zakrywają ciemne chmury.

Moldoveanu 2544 m“Czarne chmury idą prosto na nas!”. Na szczęście ten scenariusz, uparcie powtarzany przez taką jedną pesymistkę z naszej grupy – “Marudę” się nie sprawdził. Chmury nad Moldoveanu nadciągnęły, kiedy my już byliśmy w odwrocie
Polana Stana lui BurneiPowrót na polanę Stana lui Burnei. Samochody, wbrew obawom niektórych stały, prognozy pogody na szczęście się nie sprawdziły – deszcz nas nie dopadł. Zmęczeni, ale szczęśliwi docieramy na parking po ok. 9 godz. od naszego startu.

  • bicykloman

    Fajny opis. Wybieram się na ten szczyt prawdopodobnie w przyszłym roku. W weekend majowy może tam chyba jeszcze leżeć sporo śniegu.