Najwyższym szczytem wyspy Flores jest nieaktywny wulkan Inerie o wysokości 2245 m. W języku indonezyjskim jego nazwa oznacza „Piękna Matka”. Na szczycie znajduje się krzyż przyniesiony tam przez polskiego księdza, który również zbudował kościół w pobliskiej wiosce Bajawa (jest to również baza wypadowa na Inerie).
Najlepszą porą wejścia na szczyt jest noc, tuż przed wschodem słońca – co dodatkowo czyni całą wyprawę niezwykłą.

Autor przygody – Asia Wójcik

Wschód słońca na Inerie

Wschód słońca na Inerie

 

Z przewodnikiem na wulkan Inerie

Wschód słońca na Inerie

Na wyspie Flores znajdują się liczne czynne i nieczynne wulkany. Dla Indonezyjczyków wszystkie wulkany są święte.

Ze względu na panujący tam suchy klimat (podczas tworzenia się kontynentów wyspa Flores „odczepiła” się od Australii, dlatego mają bardzo podobny klimat) najlepszą opcją jest nocne zdobycie szczytu – mamy wtedy okazję zobaczyć wschód słońca! Jako, że słyszałam sporo historii od miejscowych, jak to wielu się zgubiło schodząc z wulkanu, zdecydowałam się wynająć przewodnika, co okazało się bardzo dobrym pomysłem. Nie dość, że po drodze opowiadał historie związane z wioskami i ich legendy, ale również omawiał napotkane rośliny, np. które z nich miejscowi jedzą codziennie, aby uchronić się przed malarią. Zatrudnienie przewodnika nie jest kosztowne (jak większość rzeczy w Indonezji) – około 400 000 rupii indonezyjskich, czyli ok. 100 zł za cały dzień. Cena obejmuje wyjście na wulkan, przerwę na obiad (bez szaleństw – makaron z ryżem i kapustą – trzeba pamiętać, że ludność tam jest bardzo biedna) i wyjście na Wolo Nariwowo (góra obok wulkanu), skąd jest przepiękny widok na sam wulkan Inerie. Następnie po trekkingu wizyta w naturalnych, dzikich gorących źródłach!

 Przewodnik podjechał po mnie ok. 2.00 w nocy, 10 min przejażdżki, rozgrzewka i ok. 2.30 wyruszyliśmy. Po drodze zatrzymaliśmy się przy głazie, gdzie Santos – przewodnik, odmawiał modlitwę prosząc górę o bezpieczne wyjście i zejście (dla Indonezyjczyków wszystkie wulkany są święte). Wyjście zajęło nam ok 2,5 h, aczkolwiek szliśmy dość szybko i na szczycie czekałam prawie godzinę na wschód słońca, więc spokojnym tempem trasę można pokonać w koło 3-3,5 h. Na górze czekały nas niesamowicie piękne widoki, chmury znajdowały się poniżej szczytu, mimo, że to zaledwie 2200 m. Zejście zajęło 1,5 h, przy czym dosłownie zbiegaliśmy z wulkanu po jego najbardziej sypkiej drodze – super zabawa! Na szczycie, niestety, bardzo wieje i jeśli się czeka godzinę na wschód niczym nieosłoniętym jest dość zimno, później schodząc coraz niżej słońce silnie przypieka.

Wschód słońca na Inerie

Nieaktywny wulkan Inerie (2245 m wysokości) jest najwyższym szczytem wyspy Flores

Droga na szczyt Inerie

Sam trekking na Inerie jest dosyć wymagający, zwłaszcza końcówka, gdyż wulkan ma charakterystyczny, stromy szczyt – jego cień jest widoczny jako perfekcyjna piramida. Dolna część trasy jest bardzo prosta, szlak prowadzi przez lasek, później zaczyna się wspinać i pojawiać sypki wulkaniczny grunt – typowe 3 kroki do przodu, 2 do tyłu, a końcówka to już konkretna wspinaczka po wystających głazach na szczyt. Wymagana jest dobra kondycja – dwójka Indonezyjczyków z innych wysp, która również szła na wschód tego samego dnia co ja, nie dała rady dojść na szczyt.

Wschód słońca na Inerie

W języku indonezyjskim nazwa wulkanu oznacza „Piękna Matka”

 

Wschód słońca na Inerie

Na szczycie Inerie znajduje się krzyż przyniesiony tam przez polskiego księdza, który również zbudował kościół w pobliskiej wiosce Bajawa

Cień Inerie tworzy perfekcyjną piramidę, cień jest widoczny jako perfekcyjna piramida, zdj. Asia Wójcik

Cień Inerie tworzy perfekcyjną piramidę

 

Morze chmur - widok z Inerie

Morze chmur – widok z Inerie

 

 

 

 

Widoki ze szczytu Inerie

Dla Indonezyjczyków wszystkie wulkany są święte. Przed wyprawą na szczyt wulkanu przewodnik odmawia modlitwę prosząc górę o bezpieczne wyjście i zejście

Dodatkowo na Wolo Nariwowo przewodnik opowiada ciekawe legendy, m.in. o tym jaki los czekał osoby pochodzące z różnych klanów, które zawarły małżeństwo – co było kiedyś niedozwolone. Jeśli przyłapano taką parę, zabijano mężczyznę właśnie na tym wzgórzu – przywiązywano go do drzewa i rzucano w niego oszczepem, natomiast kobiecie nakazywano odejść w stronę zachodzącego słońca i nigdy nie wracać, albo czekałby ją ten sam los co mężczyznę.

Widoki ze szczytu Inerie

Widoki ze szczytu Inerie

Droga na Inerie – szlak wiedzie po sypkim wulkanicznym gruncie

Po trekkingu czeka nas jeszcze wizyta w naturalnych, dzikich gorących źródłach…

Jak dojechać na wyspę Flores

Punkt Wolo Bobo

Widok z Wolo Bobo – widoczny m.in. wulkan i góra Wolo Nariwowo

Indonezyjska wyspa Flores nie jest popularną destynacją wśród turystów.Jej niesamowite piękno i dzikość przyciąga wytrwałych podróżników chcących zagłębić się w tamtejszą kulturę. Nie bez powodu mówię wytrwałych – dotarcie na tą wyspę nie należy do najprostszych podróży. Są loty z Bali, ale w jedną stronę jest to kwota ok. 100 $, a jako, że jestem studentką podróżującą „budżetowo” i ogólnie nie lubiącą wydawać zbędnych pieniędzy odbyłam szaloną, prawie 50 h podróż po wyspach, aż do Flores jedynie za kwotę 90 zł.
Z Bali miasteczka Padang bai należy udać się promem na wyspę Lombok (promy odpływają teoretycznie co godzinę – w praktyce mają spore opóźnienia i jako, że płynie on dość długo bo 5-6 h polecam złapanie promu w okolicach godziny 6:00, gdyż następny środek transportu z wyspy Lombok odjeżdża raz dziennie o godz. 15:00). Można również na Lombok udać się fast boatem w niecałe 2 h, ale za kwotę ok 100 zł. Z portu, który wygląda bardziej jak wysypisko śmieci można dostać się autobusem miejskim do dworca głównego autobusowego, albo tzw. Ojek czyli Uber- skuter za cenę, w zależności od możliwości targowania się 5-10 zł. Na dworcu głównym można kupić bilet od razu na wszystkie połączenia, aż do Flores, albo kupować po kolei – wyjdzie nas to o 10 zł taniej. Autobus ten jedzie przez całą wyspę Lombok, następnie przesiadamy się na prom na wyspę Sumbawę, przejeżdżamy całą tę wyspę i dalej z miasteczka Bima promem na wyspę Flores. Miałam pecha i akurat jak dotarłam do Bimy było święto narodowe i prom był opóźniony o 10 h. Sama podróż autobusem była ogromną przygodą- nigdy nie podróżowałam mając za sobą pasażera trzymającego 2 koguty bojowe.

Indonezja jest w większościFlores krajem muzułmańskim, nie licząc kilku wyjątków, jak hinduistyczne Bali czy właśnie chrześcijańska Flores. Polacy na tej wyspie są niesamowicie pozytywnie odbierani przez mieszkańców, gdyż sam Jan Paweł II odwiedził miasto we wschodniej części wyspy – Maumere. Większość z nich posiada w domu obraz naszego Papieża, i jest dla nich ogromną przyjemnością i radością ugościć Polaków kawą. Wyspa jest regionem malarycznym, lecz w górskich wioskach nie ma całkowicie problemu z komarami. Jeśli chodzi o nadmorskie miasteczka, to w porównaniu z nimi nad polskimi jeziorami jest tych owadów znacznie więcej, stara poczciwa Mugga całkowicie wystarczy. Nie polecałabym niszczyć organizmu lekami antymalarycznymi, które notabene obniżają odporność i sprawiają, że jesteśmy bardziej podatni na dengę, również przenoszoną przez komary.

Samo przemieszczanie się po wyspie nie jest trudne, gdyż biegnie tam tylko jedna droga. Jest ona w bardzo dobrym stanie, jeśli nie planuje się dzikich wycieczek do górskich wiosek, jak Wae Rebo – nawet słabo doświadczony kierowca na skuterze z łatwością podoła – ruch również jest mały. Można także wynająć prywatnego kierowcę, ale to już jest dosyć drogie. Transport publiczny jest praktycznie martwy, ale mieszkańcy są tak niesamowicie mili, że podróże stopem nie stanowią problemu – co chwile można zostać zatrzymanym i poproszonym o zrobienie zdjęcia, gdyż „biały człowiek” jest dla nich nadal ogromną rzadkością. Na całej wyspie jest tylko jedno bardziej turystyczne miasteczko – Labuan Bajo, które jest bazą wypadową na wyspy Komodo.

Flores

Autorka przygody na huśtawce na Wolo Bobo 🙂 Wolo Bobo to pagórek z widokiem na Inerie oraz kilkoma pomostami i huśtawkami – miejsce do robienia widokowych zdjęć.

Mimo, że był to stosunkowo krótki trekking, był jednym z tych, który najmocniej zapadł mi w pamięci. Kiedy wracając przejeżdżaliśmy przez tę samą wioskę, musiałam się zatrzymać, żeby móc ostatni raz spojrzeć w stronę Inerie. Nie jestem w stanie do końca wyjaśnić, co konkretnie wzbudziło we mnie takie emocje, lecz nawet cały trekking w Himalajach nie wprowadził mnie w taki błogi stan uniesienia, jak zdobycie Inerie. Ma w sobie niezwykłą, przyciągającą atmosferę. Do tego stopnia, że kiedy tydzień po trekkingu nadal utrzymywał mi się ten stan na wspomnienie o niej, wylądowała na moim przedramieniu jako tatuaż 😉
Gorąco polecam każdemu udać się na tę wyspę będąc w Indonezji i zdobyć Inerie.

Więcej zdjęć Autorki można znaleźć na Instagramie: www.instagram.com/sanunzephahli/

I jeszcze kilka zdjęć i film z przygody na wyspie Flores

Wschód słońca na Inerie

Wschód słońca na Inerie

Wschód słońca na Inerie

Wschód słońca na Inerie

Cień Inerie widoczny jako perfekcyjna piramida, zdj. Asia Wójcik

Cień Inerie widoczny jako perfekcyjna piramida

 

Widoki ze szczytu InerieWidoki ze szczytu Inerie