Taterniczki – historie kobiet, których pasją stały się Tatry. Nazwiska sławne, albo wprost przeciwnie – znane tylko wąskiemu górskiemu środowisku. Wszystkie łączy jedno – indywidualnie lub w silnych kobiecych zespołach pokonywały najtrudniejsze tatrzańskie trasy i miały swój wkład w rozwój taternictwa.

Agata Komosa-Styczeń opisała nie tylko historię i dokonania „taterniczek” – tych działających na początku XX w., przed wojną oraz współcześnie. W losy bohaterek wpleciony jest też klimat środowiska wspinaczkowego, w którym kobiety oprócz skalnych wyzwań muszą się mierzyć z pobłażliwością, a nawet lekceważeniem ze strony męskiej grupy wspinaczy i udowadniać, że mogą konkurować z nimi w górach.

Agata Komosa-Styczeń – polonistka, dziennikarka, redaktorka, feministka, mama. Była redaktorką naczelną portali informacyjnych naTemat i Wirtualnej Polski. Do czasu zdobycia ostatniej sprawności (mamy) zapamiętale podróżowała – zjeździła Amerykę Środkową i Azję. W Nepalu zdobyła dwa pięciotysięczniki, choć niezmiennie najpiękniejszymi górami są dla niej Tatry.

Premiera: 13 kwiecień 2021 roku
Książka jest do nabycia online w sklepie internetowym Empik

Zapraszamy do przeczytania rozdziałów:

I maria i Antonina

Tatrzańskie Orlice

 

 

 

 

 

 

Agata Komosa-Styczeń pisze o swojej inspiracji:

Agata Komosa-Styczeń

Agata Komosa-Styczeń w Nepalu

Siostra mojego dziadka, ciotka Halina wyszła za Stacha – górala z Beskidu Śląskiego. Podobno moja prababcia Zofia, mama Haliny i mojego ukochanego Władzia, była adorowana przez krewnego swojego zięcia  – chciał, by przeniosła się w góry – ona jednak powiedziała, że szczyty zasłaniają jej niebo.

Dla mnie niebem zawsze był krajobraz pofałdowany wybrzuszeniami wzniesień, czy ostrymi kantami grani. Podczas pierwszej tatrzańskiej wyprawy przyjaciel, znawca Tatr opowiedział mi o siostrach Skotnicównach, młodych zapalonych wspinaczkach, które zginęły tragicznie na ścianie Zamarłej Turni. Ta opowieść zapadła głęboko we mnie i wróciła paręnaście lat później, kiedy szykowałam się na wyprawę w Himalaje i szukałam lektur o kobietach w górach. Ani o tatrzańskich orlicach (jak mawiano na Skotnicówny) ani o Zofii Radwańskiej Paryskiej, ani o innych wybitnych taterniczkach nie znalazłam wiele materiałów. Uświadomiłam też sobie, że niewiele wiem o współczesnych wspinaczkach. A przecież nie możesz być kimś kogo nie widzisz, więc jak współczesne dziewczynki mogą marzyć o zdobywaniu szczytów, gdy nie karmi się ich historiami o kobietach, które szły już tym szlakiem.

Wizja małej dziewczynki zapatrzonej w górską idolkę była mi szczególnie bliska – gdy pisałam książkę, byłam w ciąży z moją córką Jadwigą. I mam nadzieję, że Jadzia, też w jakimś promilu dzięki Taterniczkom będzie mogła w swoim życiu obrać szlak, jaki sobie wymarzy. I wejść na każdy szczyt – nie potykając się o suknię, falbany czy uprzedzenia.