Zapewne każdy z nas słyszał legendę o kwiecie paproci? W słowiańskich wierzeniach mityczny kwiat miał zakwitać raz w roku, w czasie najkrótszej nocy z 21 na 22 czerwca, w tzw. Noc Kupały, a kto go znalazł miał zapewnione zdrowie, bogactwo i powodzenie w życiu.
W wierzeniach ludowych mianem kwiatu paproci określa się 2 gatunki roślin o staropolskich, trudnych do wymówienia nazwach – podejźrzon księżycowy oraz nasięźrzał pospolity.

Nasięźrzał pospolity (Ophioglossum vulgatum), zdj. Kamil Sułkowski

Nasięźrzał pospolity (Ophioglossum vulgatum)

Podejźrzon księżycowy (Botrychium lunaria) oraz nasięźrzał pospolity (Ophioglossum vulgatum) to rzadko spotykane rośliny zarówno w Karpatach Polskich, jak i całej Polsce. Niewielkich rozmiarów, niepozornym wyglądzie, bardzo trudne do odnalezienia w trawie. Rosną zawsze tam, gdzie murawa jest niska, gleba żyzna, gliniasta i próchnicza. Podczas gdy podejźrzon rośnie na żyznych łąkach, przeważnie bliźniczkowych to nasięźrzał lubi miejsca bardziej wilgotne oraz miejsca po składowaniu drewna w lesie. Nie znoszą nawożenia i zacienienia, wtedy bardzo szybko giną, gdyż są bardzo słabe konkurencyjnie.

“Kwiat paproci”

Dlaczego więc przypisano im tę legendę? A to dlatego, że paprocie te mają bardzo krótki okres wegetacyjny, który m.in. trwa w okresie przesilenia letniego, czyli najkrótszej nocy w roku (ok. 21-22 czerwiec). Optymalnym czasem do poszukiwań tych unikatowych paproci jest cały czerwiec do połowy lipca. Po tym czasie, po wysypaniu zarodników rośliny bardzo szybko obumierają, a w ziemi pozostaje tylko zimujące kłącze, by w następnym roku wydać nową roślinę.
Oba te gatunki, jak i wszystkie paprocie z rodziny nasięźrzałowatych (Ophioglossaceae), a jest ich wszystkich w Polsce 7, objęte są ścisłą ochroną gatunkową i są narażone na wyginięcie.

Każdy, kto choć raz napotkał na swojej drodze, którąś z tych paproci może się czuć szczęściarzem, bo ponoć według legendy to odnalezienie “kwiatu paproci” zapewniało znalazcy bogactwo, dostatek i szczęście.

Wszystkie fotografie wykonane w Gorcach.

Tekst i zdjęcia – Kamil Sułkowski