3-dniowa wiosenna wędrówka po Beskidzie Niskim (Dukielskim), krainie zielonej, pachnącej i magicznej. Każdy dzień to inny klimat i inne atrakcje. Na trasie wędrówki znajdują się zabytkowe cerkwie, piękne kościółki i nieistniejące wsie łemkowskie. Dla miłośników natury dużą atrakcją jest przejście przez złotozielone połacie bukowych lasów i ukwiecone łąki, wśród których znaleźć można np. storczyki, a w lasach ogromne połacie pachnącego czosnku niedźwiedziego. Nie zabraknie też urokliwych polanek i miejsc widokowych.

Trasa wędrówki podzielona jest na 3 dni. Całość można przejść z plecakiem (konieczne wcześniej rezerwacje noclegów) lub każdy etap przebyć osobno wg proponowanego planu.

Beskid Niski – mapa trasy Wydawnictwa Compass

3 dni w Beskidzie Niskim

Kraj: Polska
Rejon: Beskid Niski – Dukielski
Punkt wyjścia
: Chyrowa
Czas: 3 dni
Pora roku: wiosna, lato, jesień, zima
(zależnie od warunków śniegowych)
Trudności: poza przejściami przez brody rzeczne, brak trudności technicznych

Dzień 1 – parametry trasy: Chyrowa – Pustelnia św. Jana – Zawadka Rymanowska – Farfurnia –Biały Potok – Tylawa

  • Punkt wyjścia: Chyrowa
  • Suma wzniesień: ok. 420 m
  • Długość trasy: ok. 23 km
  • Czas wędrówki: ok. 7:20 h

Punktem startu naszej wędrówki jest Chyrowa, wieś koło Dukli. Sama miejscowość jest niewielka, została prawie zupełnie zniszczona w 1944 r. podczas walk w dolinie Iwielki – ocalała tylko cerkiew i jedna chałupa. Mieszkańcy wsi znani byli z wyrobu pięknych pisanek.
Miejsce to jest świetną bazą noclegową, znajduje się tutaj kilka ośrodków agroturystycznych, blisko stąd do wodospadu w Iwli (największego wodospadu w Beskidzie Niskim) oraz do szlaku prowadzącego do Pustelni św. Jana i na Cergową lub na Grzywacką Górę. W Chyrowej planujemy zostawić nasz samochód – w środku tygodnia, kiedy ruch turystyczny jest niewielki, nie ma z tym żadnego problemu. Próbujemy w pierwszym napotkanym ośrodku „Pod Gruszą”, bardzo sympatyczna Gospodyni zgadza się na to bardzo chętnie.
Zaraz koło ośrodka są drogowskazy ze szlakami pieszymi i rowerowymi.
Z głównej drogi schodzimy w biegnącą równolegle do niej asfaltową dróżkę i początkowo niebieskim szlakiem rowerowym, później czerwonym – Głównym Szlakiem Beskidzkim idziemy w stronę cerkwi (0,5 km od zejścia z głównej drogi).

Cerkiew Opieki Bogurodzicy w Chyrowej

Jest to dawna łemkowska cerkiew greckokatolicka i jak większość świątyń regionu ma za sobą trudną historię. Została wybudowana w 1780 (taka data widnieje na nadprożu portalu babińca), natomiast murowane prezbiterium powstało prawdopodobnie w 1707 r. Wewnątrz znajduje się rokokowy ikonostas z końca XVIII w. W 1947 r. cerkiew została przejęta przez rzymskokatolicką parafię w Dukli, nieremontowany budynek niszczał, groziła mu nawet rozbiórka. Świątynię wyremontowano dopiero pod koniec lat 80-tych. W 1985 roku obiekt wpisano na listę zabytków i włączono do podkarpackiego Szlaku Architektury Drewnianej.
Wg legendy, w miejscu gdzie stoi cerkiew, w cudowny sposób pojawił się obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Próbowano wywieźć go wozem, ale konie nie były w stanie go pociągnąć, dopiero udało się to wołom, ale obraz wrócił jednak do Chyrowej. Uznano to za cud i w miejscu tym wybudowano specjalnie cerkiew. Obraz przyciągał liczne pielgrzymki jeszcze w okresie międzywojennym, m.in. ze Słowacji.
Obecnie jest to rzymskokatolicki kościół filialny pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny.

Cerkiew Opieki Bogurodzicy w Chyrowej

Cerkiew Opieki Bogurodzicy w Chyrowej

Dalej poruszamy się szeroką, wygodną drogą, zaraz za cerkwią musimy przejść przez rzeczkę, takich miejsc będzie więcej, ale praktycznie w każdym z nich znajduje się drewniany mostek do obejścia.
Nasza droga początkowo biegnie przez wieś, później zakręca w prawo, by dojść do głównej szosy musimy pokonać kilkaset metrów po asfalcie.

Z głównej drogi skręcamy w lewo – kierunek do Pustelni św. Jana, cały czas podążamy za czerwonym szlakiem. Czeka nas teraz przyjemny spacer przez niezwykle urokliwy bukowy las. W niecałe 2 godz. docieramy „na Puszczę”, jak nazywane jest to miejsce.

Pustelnia św. Jana z Dukli

Neogotycka kaplica stoi „ukryta” głęboko w lesie, na wzgórzu Zaśpit. Wg legendy św. Jan objawił się we śnie Marii Amelii, właścicielce Dukli i polecił jej wybudować w miejscu swojej pustelni kaplicę. Pierwszy budynek powstał w 1769 r., obecny wybudowany został w latach 1906-1908. Poniżej kaplicy znajduje się źródełko z wodą, drewniany budynek „małej Pustelni” z 1954 r. Przed Pustelnią, w lesie, znajdują się stacje drogi krzyżowej.

Patron pustelni jest bardzo ważną postacią w tym rejonie. Ur. ok. 1414 roku w Dukli, zm. 29 września 1484 r. we Lwowie, pustelnik, franciszkanin (pod koniec życia wstąpił do zakonu Bernardynów), kaznodzieja, polski święty katolicki, czczony również przez Ormian i wyznawców prawosławia. Wg relacji lwowskiego historyka Ludwika Kubali, św. Jan z Dukli przyczynił się do ocalenia Lwowa. W 1997 r. został kanonizowany przez papieża Jana Pawła II. Jego relikwie spoczywają w kościele oo. Bernardynów w Dukli.

Pustelnia św. Jana z Dukli

Pustelnia św. Jana z Dukli

Panorama z drogi poniżej Pustelni św. Jana z Dukli (czerwony szlak, zejscie do Nowej Wsi)

Panorama z drogi poniżej Pustelni św. Jana z Dukli (czerwony szlak, zejście do Nowej Wsi)

Z Pustelni schodzimy w dół czerwonym szlakiem (kierunek „Nowa Wieś”) i w niecałe 20 min. docieramy do głównej, bardzo ruchliwej drogi – jest to trasa przelotowa na Słowację. Naszym kolejnym etapem jest Zawadka Rymanowska. Z Pustelni idziemy najpierw czerwonym szlakiem (kierunek „Nowa Wieś”), a następnie, aby uniknąć marszu ruchliwą asfaltową szosą, przechodzimy mostem nad rzeką Jasiołką i ścieżką (bez szlaku) idziemy w górę rzeki.

Przechodzimy kilkadziesiąt metrów drogą asfaltową, następnie ścieżką biegnącą wzdłuż pól uprawnych i łąk. Cały czas towarzyszy nam zapach czosnku niedźwiedziego, który rośnie tutaj w dużych ilościach. W pewnym momencie droga odbija po łuku w lewo, my jednak kontynuujemy marsz drogą na wprost. Ważne, aby trzymać się cały czas jak najbliżej rzeki.

Wkrótce odcinek trawiasty kończy się wchodzimy na drogę szutrową, którą dochodzimy do Zawadki Rymanowskiej. Warto tutaj podejść do zabytkowej dawnej cerkwi greckokatolickiej Narodzenia Bogurodzicy z 1855 r. Obecnie jest to kościół rzymskokatolicki p.w. MB Częstochowskiej należący do parafii pw. Chrystusa Króla w Trzcianie-Zawadce Rymanowskiej. Opiekę duszpasterską prowadzą oo. Bernardyni z Dukli. Wewnątrz cerkwi znajduje się ikonostas z XVIII w.
We wsi, przy drodze zobaczymy kilka ładnych chyż.

Zabytkowa, dawna cerkiew Narodzenia Bogurodzicy, obecnie kościół rzymskokatolicki (1855 r.)

Cerkiew Narodzenia Bogurodzicy, obecnie kościół rzymskokatolicki

Ok. 800 m od cerkwi znajduje się chatka studencka SKPB Lublin, natomiast „na końcu wsi” gospodarstwo agroturystyczne „Farfurnia”.

Przejście z Zawadki Rymanowskiej do Tylawy

Naszym kolejnym celem jest Tylawa. Mamy kilka wariantów przejścia z Zawadki Rymanowskiej do Tylawy:

  • żółtym szlakiem przez szczyt „Piotrusia” (728 m, 2:15 godz.),
  • bez szlaku koło “Farfurni”(gospodarstwo agroturystyczne) i dalej wzdłuż Białego Potoku.

Wybieramy drugi wariant.

Kapliczka przy Farfurni

Kapliczka przy Farfurni

Najpierw jednak decydujemy się na wizytę w „Farfurni”. Jeżeli jesteśmy zainteresowani zakupem serów kozich warto wcześniej telefonicznie sprawdzić ich  dostępność, (nam niestety nie udało się kupić). Podobnie sprawa wygląda z zakupem posiłków – trzeba się wcześniej upewnić, czy jest taka możliwość. Farfurnię warto odwiedzić chociażby dla samego widoku – rozciągają się stąd piękne panoramy wzgórz Beskidu Niskiego. “Minusem” odwiedzin w Farfurni, dla piechura z dużym plecakiem, jest długie i bardzo męczące podejście asfaltową drogą.

Po krótkim odpoczynku kierujemy się w stronę Białego Potoku.

Droga wzdłuż Białego Potoku

Wychodząc z Farfurni, skręcamy w lewo i schodzimy w dół szutrową szeroką drogą. Po zejściu ze wzgórza, zaraz przed mostkiem skręcamy w prawo. Wzdłuż całego Białego Potoku biegnie leśna droga, której stan może się znacznie zmienić w zależności od pogody lub prac leśnych. Podczas naszej wędrówki widać było ślady użytkowania drogi, ale poza kilkoma bardziej błotnistymi fragmentami nie mieliśmy problemu z przejściem, trudniejsze miejsca zawsze można obejść lasem.

Czasem droga biegnie tuż przy potoku, czasem oddala się znacznie od niego. W kilku miejscach trzeba też przejść przez strumień, jeżeli poziom wody jest zbyt wysoki można poszukać dogodniejszego przejścia niżej lub wyżej (przydają się kijki turystyczne dla utrzymania równowagi na śliskich kamieniach). Jedno z trudniejszych miejsc napotykamy już na samym końcu Białego Potoku. Pokonujemy go wszyscy bezpiecznie, potem przechodzimy szerokim polem i docieramy do rzeki Jasiołki. Przekraczamy bród, a jeżeli poziom wody jest wyższy musimy podejść brzegiem w górę rzeki do mostu na wysokości pola namiotowego – w miejscu tym spotykamy żółty szlak z Piotrusia.
Przejście wzdłuż Białego Potoku, bardzo spokojnym tempem zajęło nam 2:30 godz.

Jeżeli znajdziemy czas (i siły) warto jeszcze zobaczyć Rezerwat “Przełom Jasiołki”, który zaczyna się powyżej mostu i pola namiotowego Stasiana (ścieżka edukacyjna).
Zielonym szlakiem wzdłuż asfaltowej drogi w ok. 40 minut docieramy do Tylawy, gdzie kończymy pierwszy dzień wycieczki.

Podsumowanie czasów przejścia 1 dnia:

  • Chyrowa (Agroturystyka „Pod Gruszką”) – Pustelnia św. Jana – 2:20 h
  • Pustelnia św. Jana – Zawadka Rymanowska – Farfurnia -1:50 h
  • Farfurnia – Biały Potok – Stasiana (rz. Jasiołka) – 2:30 h
  • Stasiana (rz. Jasiołka) – Tylawa – 0:40 h

Dzień 2 – parametry trasy: Tylawa – Olchowiec – Baranie – Przełęcz Mazgalica – Huta Polańska

Trasa wędrówki drugiego dnia prowadzi przez tereny nieistniejących wsi łemkowskich: Smereczne i Wilsznia oraz przez wieś Olchowiec – niewielką wieś z zabytkową cerkwią i prowadzącym do niej unikatowym kamiennym mostkiem. Przechodzi też przez Baranie, na szczycie którego jeszcze parę lat temu stała wieża widokowa. Wycieczkę kończymy w W Hucie Polańskiej, gdzie znajduje się oryginalny, kamienny kościółek prezentujący się wyjątkowo pięknie na tle ściany lasu.

Suma wzniesień: ok. 640 m
Długość trasy: ok. 19,5 km
Czas wędrówki: ok. 5:45 h

Z Tylawy do Olchowca

Drugi dzień rozpoczynamy od zwiedzenia cerkwi greckokatolickiej pw. NMP w Tylawie (1787 r.), po 1945 roku pełniącej funkcję parafialnego kościoła katolickiego p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Wewnątrz znajduje się m.in. ikonostas z 1908 r. oraz zdobiona posadzka z XVIII w.

Tylawa - cerkiew Narodzenia NMP (1787 r.)

Tylawa – cerkiew Narodzenia NMP

Tylawa - cerkiew Narodzenia NMP (1787 r.)

Z cerkwi dochodzimy do głównej drogi, przechodzimy kilkaset metrów ulicą i następnie skręcamy w prawo – żółty szlak na Olchowiec. Szeroką, wygodną drogą wędrujemy początkowo pośród łąk i zielonych wzgórz, mijamy niezwykle urocze zakola rzeki, rozlewiska (krajobraz iście mazurski:).

Po ok. 40 min. docieramy do miejsca, gdzie znajduje się pomnik upamiętniający mieszkańców nieistniejącej obecnie wsi Smereczne. Pod koniec XIX w. wieś liczyła 36 gospodarstw. W czasie II wojny światowej Niemcy wybudowali we wsi posterunek straży granicznej. Po II wojnie światowej, w ramach akcji „Wisła”, wysiedlono wszystkich mieszkańców. Do dzisiaj zachowały się jedynie resztki niemieckiej strażnicy oraz ślady po szybach naftowych (szlak omija te punkty). Można odpocząć przy znajdującym się obok kamiennym stole.

Kaplica - pomnik upamiętniający nieistniejącą obecnie wieś Smereczne

Pomnik upamiętniający nieistniejącą obecnie wieś Smereczne

Dalszy odcinek trasy to ponownie szerokie łąki, na których w maju rosną m.in. storczyki (Dactylorhiza majalis), w podmokłych miejscach – kaczeńce (knieć błotna). Na wzniesieniu znajduje się doskonały punkt widokowy.

Nieistniejąca juz dziś wieś Smereczne

Nieistniejąca już dziś wieś Smereczne

Kolejnym etapem jest nieistniejąca wieś Wilsznia usytuowana wzdłuż potoku o takiej samej nazwie. W 1875 r. na terenie wsi powstała niewielka kopalnia ropy naftowej należąca do spółki Ignacego Łukasiewicza. W 1927 r. mieszkańcy przeszli na prawosławie, w 1935 r. wybudowali własną cerkiew. Podczas operacji dukielskiej, w 1944 r. wieś została zupełnie zniszczona, ludność w ramach przesiedlenia wyjechała na Ukrainę. Jedynymi świadkami byłej wsi jest szczątkowy cmentarz z jednym ocalałym nagrobkiem, kamienny krzyż oraz drzewa owocowe wkomponowane w zarastający polany las.

Łemkowski krzyż w nieistniejącej już dzisiaj wsi Wilsznia

Łemkowski krzyż w nieistniejącej już dzisiaj wsi Wilsznia

Ładną, szeroką drogą docieramy do Olchowca – 1:30 h od pomnika w Smerecznem. Olchowiec to kolejna w tym terenie miejscowość z bogatą i trudną historią. Przed II wojną światową wieś liczyła 500 mieszkańców, część z nich została wywieziona na roboty do Niemiec, większość została przesiedlona na teren ZSRR w ramach akcji „Wisła”. W 2014 r. mieszkało tu 59 osób. We wsi znajduje się cerkiew pw. Przeniesienia Relikwii św. Mikołaja z roku 1934. W świątyni odprawiane są nabożeństwa greckokatolickie i rzymskokatolickie.
Do cerkwi prowadzi unikatowy kamienny mostek uznany za zabytek architektury. W Olchowcu Koloni znajduje się Muzeum Kultury Łemkowskiej założone przez Tadeusza Kiełbasińskiego (biblioteka, stroje łemkowskie, narzędzia gospodarskie i eksponaty wojenne). Od 1991 r. wznowiono obchody kiermeszu (święto parafii), które odbywają się w niedzielę najbliższą 22 maja (święto wezwania cerkwi).

Unikatowy kamienny mostek i cerkiew w Olchowcu

Unikatowy kamienny mostek i greckokatolicka cerkiew pw. Przeniesienia Relikwii św. Mikołaja w Olchowcu

Chyża w Olchowcu

Chyża w Olchowcu

Z Olchowca na Baranie

Kolejnym etapem wędrówki jest Baranie (słow. Stávok, 754 m n.p.m.) – ok. 2 h żółtym szlakiem z Olchowca. Sam szczyt jest zarośnięty (znajdują się tu jedynie pozostałości drewnianej wieży), więc na widoki nie mamy co liczyć, ale trasa biegnie przez ładny las, który w maju mieni się różnymi odcieniami zieleni.

Baranie - panorama z nieistniejącej już wieży widokowej

Baranie – panorama z nieistniejącej już wieży widokowej

Baranie - panorama z nieistniejącej już wieży widokowej

Baranie – panorama z nieistniejącej już wieży widokowej

Baranie – Huta Polańska

Ze szczytu Baranie szeroką leśną drogą, która prowadzi cały czas przez bukowy las (znaki niebieskie) schodzimy na Przełęcz Mazgalicę (1 h). Tutaj można zrobić krótki odpoczynek. Z przełęczy w 30 minut docieramy do Huty Polańskiej (szlak żółty). Ten odcinek jest wyjątkowo atrakcyjny, trasa początkowo biegnie w lesie, potem wychodzi na otwartą przestrzeń, mijamy zielone łąki z przepięknymi polnymi kwiatami przy drodze.
Niezwykłe wrażenie robi widok kamiennego kościółka w Hucie Polańskiej na tle lasu. Czytając historię kościółka uderza nieprawdopodobna ilość przeszkód i trudności, jakie piętrzyły się przed planującymi jego budowę. Po wielu staraniach kościółek wybudowano w 1939 r., zaplanowane poświęcenie świątyni w I niedzielę września nie odbyło się z powodu wybuchu wojny. Zniszczony budynek odbudowano dopiero w latach 90-tych XX w. Poświęcono go w 1995 r. Odbudowę oficjalnie zakończono w 1998 roku, podczas odpustu ku czci świętego Huberta połączonego z 50-leciem Koła Łowieckiego “Zacisze”.
Za kościołem, po lewej stronie stoi dom duszpasterski „Betania”.

Kościół w Hucie Polańskiej

Kościół w Hucie Polańskiej

Od kościółka, w niecałe 10 min. docieramy do Schroniska „Hajstra” w Hucie Polańskiej. O „Hajstrze” można napisać krótko: piękne miejsce. Jest to świetna baza dla turystów pieszych, rowerzystów i jeżdżących konno. Schronisko prowadzą bardzo sympatyczni gospodarze (pyszna kuchnia).

Podsumowanie czasów przejścia 2 dnia:

  • Tylawa – Olchowiec – 2:15 h
  • Olchowiec – Baranie -2:00 h
  • Baranie – Huta Polanska – 1:30 h

Schronisko „Hajstra” w Hucie Polańskiej

Dzień 3 – parametry trasy: Huta Polańska – Myscowa – Potoki pod Polaną – Polana – Łysa Góra – Grzywacka Góra – Zamczysko – Stary Żmigród

  • Suma wzniesień: ok. 600 m
  • Długość trasy: ok. 24,2 km
  • Czas wyprawy: ok. 7:30 h

Trzeci dzień przygody w Beskidzie Dukielskim to kilka atrakcji terenowych. Jedną z nich jest przejście leśną drogą, bez szlaku, z Myscowej na szczyt Polana. Jest to ciekawa propozycja dla osób lubiących naturalne, dzikie miejsca, ale też dobrze orientujących się w terenie. Niezwykłą ciekawostką terenowo-historyczną jest grodzisko, czyli pozostałości dawnej warowni, wg znawców tematu datowanej na XIII-XV wiek. Nie zabraknie pięknych panoram oglądanych z platformy widokowej na Grzywackiej Górze. Zachwycające są przede wszystkim panoramy z drogi nad Myscową – zobaczymy stamtąd cerkiew na tle gór i przełom Wisłoki.

Myscowa - cerkiew greckokatolicka pw św. Paraskewy z 1796 r., obecnie jest to rzymskokatolicki kościół filialny pw NMP Matki Kościoła

Cerkiew w Myscowej

Trzeci dzień wędrówki rozpoczynamy dojściem do Myscowej. Z Huty Polańskiej to 10 km asfaltowej drogi – jest to idealna trasa na rower, dla turysty pieszego, mniej przyjemna perspektywa prawie 2-godzinnego marszu. Myscowa to ładnie położona wieś w dolinie rzeki Wisłoki. Warto tu zobaczyć zabytkową murowaną cerkiew greckokatolicka pw. św. Paraskewy z 1796 roku, obecnie jest to rzymskokatolicki kościół filialny pod wezwaniem Matki Bożej Matki Kościoła. Jest też cmentarz z kaplicą św. Mikołaja i nagrobkami kamiennymi z końca XIX w. We wsi znajduje się szkoła podstawowa (dawny dom ludowy) z 1937 roku.
Przed wojną wieś liczyła 1200 osób. Był tu dwór, folwark i szkoła, dwa młyny wodne, tartak, folusz i karczma. Odbywały się jarmarki przyciągające kupców nawet z terenów zagranicznych. Ludność zajmowała się kamieniarstwem i stolarstwem. Po wojnie część łemkowskiej ludności wyjechała na Ukrainę, a wieś zamieszkała ludność ze spalonej Huty Polańskiej i Kątów. Obecnie Myscowa liczy ok. 300 mieszkańców.

Z Myscowej na szczyt Polana

Z Myscowej czeka nas podejście na szczyt Polana (przebiega przez niego czerwono znakowany Główny Szlak Beskidzki), ale tym razem będziemy się poruszać bez szlaku – warto skorzystać z  aplikacji map turystycznych np. mapy.cz lub SeeMap. Wychodzimy z Myscowej od cerkwi w kierunku północnym, za sklepem spożywczym przechodzimy przez most i skręcamy w prawo. Po lewej stronie mijamy opuszczoną leśniczówkę i zaraz za nią kamienną piwnicę po nieistniejącej już karczmie. Na górę prowadzi kilka leśnych ścieżek, my jednak proponujemy trochę dłuższą wersję i przejście najpierw przez widokowe wzgórze Szczob (544 m) nad Myscową, a następnie zejście do potoku Myscówka. Jest to niezwykle urokliwy odcinek tej trasy. Idziemy w dół potoku, mijając kolejne dopływające strumienie. Po drodze jest sporo płycizn z dużą ilością kamieni ułatwiających przechodzenie. Rejon ten jest wyjątkowo uroczy, bardzo naturalny, wręcz dziki – przy odrobinie szczęścia można nawet zobaczyć pływające w wodzie zaskrońce.

Myscowa - kamienna piwnica po nieistniejącej już karczmie

Kamienna piwnica po nieistniejącej karczmie w Myscowej

Panorama z drogi nad Myscową - cerkiew na tle lasu, przełom Wisłoki między Kamieniem a Suchanią i pasmo Baraniego

Cerkiew w Myscowej na tle gór. Powyżej widać przełom Wisłoki między Kamieniem a Suchanią

Panorama ze wzgórza Szczob (544 m) nad Myscową

Panorama ze wzgórza Szczob (544 m) nad Myscową

Drogą wiejską wychodzimy na wzniesienie powyżej Myscowej (za plecami zostawiamy wieś). W pewnym momencie naszym oczom ukazuje się jedna z piękniejszych panoram na naszej trasie: cerkiew na tle gór, nieco powyżej widać też przełom Wisłoki między Kamieniem a Suchanią i pasmo Baraniego (ok. 0:30 h z Myscowej).

Panorama ze wzgórza Szczob (544 m) nad Myscową

Panorama ze wzgórza Szczob (544 m) nad Myscową

Podchodząc w górę mijamy po naszej prawej stronie piękną ukwieconą łąkę. Za wzniesieniem droga zaczyna schodzić w dół, dochodzimy do niedużej, dzikiej polanki. Mijamy ją i skręcamy w lewo ostro w dół.

Nieduża, dzika polanka, z której skręcamy w lewo do strumieni

Nieduża, dzika polanka, z której skręcamy w lewo do potoku Myscówka

Wzdłuż potoku, mocno zarośniętą drogą, w której widać zarówno koleiny jak i ślady dzikich zwierząt dochodzimy do pierwszego prawego dopływu (wg wskazówek są 4 strumyki – prawe dopływy). Trzymamy się wzdłuż głównego potoku, aż do przekroczenia czwartego dopływu. Poruszanie się wzdłuż strumieni nie sprawia nam żadnego problemu, jest sporo płycizn z dużą ilością kamieni ułatwiających przechodzenie. Rejon ten jest wyjątkowo uroczy, bardzo naturalny, wręcz dziki. Tutaj właśnie w wodzie spotykamy pływające zaskrońce. W miejscach błotnistych widać sporo odciśniętych śladów kopyt.

Wędrówka wzdłuż strumieni pod szczytem "Polana"

Wędrówka wzdłuż strumieni pod szczytem “Polana”

Zaskroniec

Zaskroniec

Aby upewnić się, że jesteśmy we właściwym miejscu sprawdzamy co jakiś czas nasze położenie w aplikacji z mapą turystyczną, dzięki temu poruszamy się stosunkowo szybko i bezbłędnie. Dochodzimy do ostatniego potoku, przechodzimy na drugą stronę i wchodzimy na leśną, szeroką drogę, która wyprowadza nas na polankę przy górze „Polana”, przebiega tędy czerwony szlak turystyczny – Główny Szlak Beskidzki, przejście przez potoki do czerwonego szlaku zajęło nam 1:40 h. Tutaj skręcamy w lewo, kilkadziesiąt metrów powyżej znajduje się duża widokowa polana  (dobre miejsce na odpoczynek).

Polana – tutaj mamy do wyboru 2 warianty dalszej wędrówki:

  • można zejść przebiegającym tędy czerwonym szlakiem turystycznym do Chyrowej – w ten sposób zamknięty naszą trasę w pętlę,
  • lub przejść na Grzywacką Górę (567 m), na której szczycie stoi krzyż milenijny z platformą widokową, dalej przez Zamczysko zejść do Starego Żmigrodu – jest to dłuższy, ale bardzo atrakcyjny terenowo wariant.

Nasza propozycja to przedłużenie wędrówki – czerwonym szlakiem (Główny Szlak Beskidzki) idziemy na Grzywacką Górę. Warto zwrócić uwagę na rosnącą licznie w lesie, w okolicach „Polany” i „Łysej Góry” miesiącznicę trwałą, która kwitnie właśnie o tej porze – jej zapach jest wyjątkowo intensywny w godzinach południowych i nocnych (nie bez powodu kwiat ten zwany jest „nocna panna”).

Szczyt "Polana"

Szczyt “Polana” (651 m)

Panorama ze szczytu "Polana"

Panorama ze szczytu “Polana”

Pachnąca miesiącznica trwała (ludowa nazwa “wonna panna”)

Pachnąca miesiącznica trwała (ludowa nazwa “wonna panna”)

Łysa Góra (641 m) faktycznie jest „łysa”, jest tutaj jeden z nielicznych punktów widokowych (kolejna większa otwarta przestrzeń znajduje się przed Grzywacką Górą). Jeszcze kilka lat wcześniej na Łysej Górze uprawiano len kontraktowany dla “Lnianki”w Krośnie. Kiedy zakład upadł zaprzestano też uprawy.

Kolejnym Krzyż Milenijny na Grzywackiej Górzei ostatnim już szczytem na naszej trasie jest Grzywacka Góra (567 m). Przejście z „Polany” zajęło nam 1:20 h. Tutaj warto zaplanować dłuższy postój. Na jej szczycie stoi krzyż milenijny z platformą widokową, z której rozciągają się piękne panoramy.

Panorama z Grzywackiej Góry

Panorama z Grzywackiej Góry

Zejście z Grzywackiej Góry przez Zamczysko do Starego Żmigrodu

Ze szczytu schodzimy do Starego Żmigrodu (uwaga: zielony szlak prowadzi do Nowego Żmigrodu !). Cofamy się nico czerwonym szlakiem i skręcamy w lewo w ścieżkę bez znaków w kierunku północnym. Na północno-wschodnim stoku znajduje się oryginalne miejsce – wzgórze Zamczysko, na którym można znaleźć grodzisko, czyli pozostałości dawnej warowni. Wg znawców tematu jest to ziemno-drewniane grodzisko datowane na XIII-XV wiek. Otaczają  je głębokie fosy i wysokie wały ziemne. Przed II wojną światową i w latach 50 – tych prowadzono tutaj badania w ramach Karpackiej Ekspedycji Archeologicznej.

Kłokoczka południowa

Kłokoczka południowa – magiczny krzew Podkarpacia

W grodzisku udało nam się znaleźć kwitnące krzewy kłokoczki południowej, rośliny uznawanej za magiczną. Wierzono m.in., że kłokoczkowy krzew chroni przed demonami i wampirami, ale też kwiaty krzewu miały zjednywać miłość osoby ukochanej. Więcej o kłokoczce w dziale “Karpacki zielnik“.

Z Zamczyska w pół godziny docieramy do drogi przy Starym Żmigrodzie. Po drodze towarzyszy nam intensywny zapach czosnku niedźwiedziego.

Podsumowanie czasów przejścia 3 dnia:

  • Huta Polanska – Myscowa – 2:20 h
  • Myscowa – Grzywacka Góra -4:10 h
  • Grzywacka Góra – Stary Żmigród – 1:00 h

Tutaj umówieni jesteśmy na podwiezienie do Chyrowej, gdzie zostawiliśmy nasz samochód i gdzie kończy się nasza majowa przygoda w Beskidzie Niskim.
Trasa naszej 3-dniowej wyprawy nie zamyka pętli. Aby dostać się ze Starego Żmigrodu do Chyrowej, gdzie zostawiliśmy nasz samochód, najlepiej jest podjechać okazją do Iwli, potem do Chyrowej.
Pozostaje jeszcze jedna ewentualność – można zrezygnować z zejścia przez Zamczysko i wrócić czerwonym szlakiem z Grzywackiej Góry przez Polany do Chyrowej.